43-100 Tychy ul. Budowlanych 94
tel. / fax: 32 327-78-77

Artykuły

Artykuł autorstwa Jolanty Pierończyk: „Niech się stanie światłość” (publikowany : Dziennik Zachodni 2003.01.08)

Niech się stanie światłość ...
Leczą nerwice, rozwiązują problemy małżeńskie Psychologia mówi o wolności, samorealizacji jednostki, istnieniu zgodnie z jej aspiracjami... Dlatego w poprzednim systemie nie była nauką specjalnie eksponowaną. O modzie na psychologię w ogóle nie było mowy. Drzwi tego wydziału stały otworem dla wszystkich chętnych. Na studia psychologiczne szło się z prawdziwego zainteresowania. Życie zrobiło tamtym pasjonatom miłą niespodziankę. Bo skąd mieli wiedzieć, że wybrali kierunek, przed którym stoi ogromna przyszłość?
— Na zaburzenia emocjonalne i osobowościowe cierpi około 30 procent społeczeństwa — twierdzi Gerard Warcok. —
Zapotrzebowanie na psychoterapeutów jest więc duże. Pojawili się psycholodzy pracy, menadżerstwa, szkolni, kliniczni... Psycholodzy mają swój udział różnego rodzaju negocjacjach, szkoleniu kadr... Wiele ludzi jednak ciągle nie bardzo wie, że psychoterapia byłaby lekiem na problemy, z jakimi borykają się na co dzień. Właśnie w gabinecie psychoterapeutycznym najskuteczniej leczy się wszelkiego rodzaju nerwice i rozwiązuje problemy rodzinne, małżeńskie... Działanie stosownych formułek i sposobów postępowania zaskakuje samych specjalistów od psychoterapii. — Nierzadko już po kilku sesjach ludzie całymi latami owładnięci paraliżującym lękiem, depresją czy myślami samobójczymi zaczynają uwalniać się od męczących objawów i problemów — opowiada Gerard Warcok. — Wraz z zachodzącymi w nich zmianami zmienia się ich wygląd. Promienieją, wraca im radość życia... — Każdego dnia może w naszym życiu rozpocząć się korzystna zmiana, co jest oczywiście wspólnym sukcesem pacjenta i psychoterapeuty — mówi Bogusława Penc. — Dlatego każdy dzień może być dla psychoterapeuty świętem. (jol)

PSYCHOLOG : Psycholog — psychoterapeuta to lekarz dusz. Człowiek, który pomaga nam zrozumieć siebie i istotę naszych problemów. Jest to zawód, który popularnością zaskoczył dawniejszych absolwentów wydziałów psychologii. W czasach, gdy wybierali takie studia, nie były one ani modne, ani specjalne potrzebne.

PATRON : Patronem psychoterapeutów powinien być — zdaniem moich rozmówców — sam... Pan Bóg, który powiedział „niech się stanie światłość”. Tak jest właśnie w psychoterapii. Pacjent przychodzący do gabinetu jest w stanie unicestwiającej ciemności, sesje pozwalają na zdobycie jasności, uświadomienie problemu.


Gość na zdrowie z dnia 08.12.1994 (wieczór -na zdrowie)

Mgr.Gerard Warcok
Psychologia staje się coraz bardziej popularna.Rośnie społeczne zapotrzebowanie na wiedzę o tym, jak poznać siebie, mieć wpływ na innych, jak zdobyć przyjaciół, sukces, jak poradzić sobie ze stresem itd. Bez trudu można kupić książki z tego zakresu, niekoniecznie pisane przez psychologów, jak również książki profesjonalne, przeznaczone dla psychologów.Z poradami psychologów można się spotkać w TV, radiu, prasie. Czy jednak pomimo popularności psychologii, ludzie wiedzą, czym się zajmuje psycholog?
- To dobrze, że kultura i wiedza psychologiczna zajmują coraz więcej miejsca w świadomości ludzi.Sam się cieszę, gdy mogę znaleźć dobrą książkę psychologiczną, o co jeszcze kilka lat temu było trudno.Wydaje się jednak, że wiedza o tym czym zajmują się psycholodzy, jest nieraz błędna. Zdarza się, iż ludzie mylą psychologa z psychiatrą bądź z pedagogiem. Są również tacy którzy przypisują mu moc tajemną lub wręcz oczekują postawienia kabały. W psychologii, tak jak w innych zawodach, występują różne specjalizacje. Można na przykład specjalizować się w psychologii wychowawczej, rozwojowej, klinicznej, sądowej. Stąd szczegółowy przedmiot zainteresowań psychologów jest różny, np. psycholog kliniczny zajmuje się problemami ludzi, jakie pojawiają się w przeżywaniu, zachowaniu, przystosowaniu się do otoczenia. -W świadomości społecznej funkcjonują dwie skrajne opinie. Pierwsza, że każdy człowiek powinien mieć „swojego” psychologa, druga, że szukanie pomocy u psychologa jest wyrazem słabości. Jakie jest Pana zdanie na ten temat? -Stresy i trudności są wpisane w nasze życie i często pełnią pozytywną funkcję, mobilizują nas do aktywności, wzbogacają wewnętrznie. Każdy z nas od czasu do czasu ma zmartwienia, trudności, złe samopoczucie,cierpi. Nie zawsze jednak jest potrzebna, a także możliwa, specjalistyczna pomoc i leczenie psychologiczne. Niektóre dolegliwości mijają samoistnie. Uważam, że dostrzeżenie własnych problemów i podjęcie decyzji o zmierzeniu się z nimi świadczy o osobistej odwadze i nie jest oznaką bycia kimś „gorszym” słabym.
-Wiem, że w swej praktyce zawodowej spotyka się pan najczęściej z osobami z dolegliwościami nerwicowymi. Ostatnio spotkałam się z poglądem, ze co drugi człowiek ma nerwicę. Czy faktycznie nerwica jest tak powszechna?
-Często myli się nerwicę, która jest chorobą, z nerwowością bądź nadmierną wrażliwością. Trudne warunki życia, nadmierne stresy mogą doprowadzić do nerwowości, drażliwości i cierpienia, lecz nie są bezpośrednim powodem zachorowania na nerwicę.Mogą one być czynnikiem sprzyjającym ujawnieniu się dolegliwości nerwicowych, które mają swoje źródła w sposobie przeżywania rzeczywistości i siebie samego. Przeprowadzone w Polsce i innych krajach badania stwierdzają, że zaburzenia nerwicowe występują u około 25% populacji osób dorosłych, a więc rzadziej, niż to wynika z odczucia społecznego.
-Czym w takim razie jest nerwica?
-Nerwica jest chorobą, która może przejawiać się wieloma różnymi dolegliwościami,zarówno psychicznymi, jak np.napięcie, niepokój lęk, jak i fizycznymi np. drżenia i drętwienia w różnych częściach ciała, bólami głowy, dolegliwościami ze strony serca, układu pokarmowego i innych narządów. Może również objawiać się zaburzeniami w zachowaniu, np. w postaci natrętnych czynności.Chociaż objawy nerwicy są podobne do dolegliwości występujących w różnych chorobach ciała, to nie jest to choroba układu nerwowego, serca czy innych narządów. Nie należy również utożsamiać nerwicy z chorobą psychiczną, z psychozami. Jej przyczyną są wewnętrzne, nieuświadamiane konflikty, najczęściej powstałe w dzieciństwie, które oddziaływują na sposób przeżywania siebie i otoczenia. Dolegliwości nerwicowe są skutkiem takiego przeżywania i mogą się pojawić w różnym okresie życia. W nerwicy wyniki badań lekarskich i laboratoryjnych są prawidłowe i nie wskazują na istnienie choroby w organizmie. Nie oznacza to jednak, że pacjent udaje, symuluje czy „histeryzuje”, ponieważ źródeł prawdziwych cierpień w nerwicy należy doszukiwać się nie w chorobie ciała , lecz „duszy’.
-Czy nerwica jest uleczalna?
-Dosyć często spotykamy się z poglądem, że nerwicy nie można wyleczyć, można ją tylko „podleczyć” lub trzeba nauczyć się z nią żyć. Moim zdaniem takie opinie biorą się z tego, że pacjenci – nie wiedząc, gdzie mogą się leczyć – zostają ze swoimi dolegliwościami sami, bądź trafiają do miejsc, gdzie, gdzie oferuje im się łagodzenie objawów np. akupunkturą, masażami, ziołami,lekami uspakajającymi. Metody te mogą doprowadzić do zmniejszenia napięcia, czasem nawet do złagodzenia bądź ustąpienia objawów i poprawy samopoczucia. Często jednak to nie wystarcza. Objawy, te same bądź inne, wracają, ponieważ nie zostały usunięte przyczyny choroby. Natomiast na podstawie przeprowadzonych badań w różnych ośrodkach stosujących psychoterapię można stwierdzić, ze ok. 70% osób leczących się, zaznacza się poprawa, aż do całkowitego wyleczenia.
-Jak zatem leczy się nerwicę?
-Ponieważ przyczyną nerwicy są wewnętrzne, nieuświadamiane konflikty, leczenie polega przede wszystkim na pomocy pacjentowi w dotarciu od nich, ich odkryciu i uświadomieniu, po to, by móc lepiej radzić sobie z własnym przeżywaniem i funkcjonowaniem. Metodą leczenia, która do tego służy, jest psychoterapia. Jest to- jak dotąd- jedyna metoda, która likwiduje przyczyny nerwicy, a nie tylko łagodzi jej objawy. Mówiąc najprościej: psychoterapia jest metodą leczenia poprzez oddziaływania psychologiczne. Istnieją różne formy psychoterapii(indywidualna, grupowa, rodzinna), metody i typy(np. terapia analityczna, poznawcza, behawioralna, Gestalt) oraz techniki(np. rozmowa psychoterapeutyczna, psychodrama,hipnoza). Jednakże sama znajomość psychologii, jak i sama znajomość medycyny, nie wystarcza do zrozumienia i leczenia psychogennych zaburzeń czynnościowych, w tym nerwicy. Do stosowania psychoterapii niezbędne jest odpowiednie przygotowanie w postaci przejścia szeregu specjalistycznych szkoleń, stałe doskonalenie swoich umiejętności oraz możliwość korzystania z superwizji procesu terapii.
-Jaką formę psychoterapii stosuje Pan w swojej praktyce najczęściej i co decyduje o jej wyborze?
-W swojej pracy opieram się na podejściu psychodynamicznym, które ma swoje korzenie w psychoanalizie. Ten rodzaj terapii kładzie nacisk na zrozumienie znaczenia objawów chorobowych pacjenta ich symboliki oraz interpretacji. Dość często spotykane dolegliwości nerwicowe w postaci kołatania, bólów serca mogą być wyrazem nieuświadomionych problemów uczuciowych . Lęk przed pozostaniem samemu w domu nieraz można połączyć z lękiem przed samodzielnością i opuszczeniem przez partnera. Oczywiście w każdym przypadku objawy trzeba zrozumieć i interpretować indywidualnie, łączyć z historią życia pacjenta, jego sposobem przeżywania i aktualną sytuacją. Interpretuje się nie tylko wypowiedzi słowne, lecz również milczenie, zachowanie różne wytwory. Np. jedną z wartościowych metod jest test rysowania drzewa K.Kocha. Prastara przenośnia przyrównująca życie człowieka do drzewa, znajduje odzwierciedlenie w rysunku drzewa, który można w pewnych warunkach traktować jako psychologiczny portret rysującego. W swojej pracy korzystam również z innych form psychoterapii (np. terapia systemowa, poznawcza, behawioralna). O wyborze zawsze decyduje dobro pacjenta
-Czego można spodziewać się po wizycie u psychologa? Jak wygląda spotkanie z psychologiem?
-Na początku ważne jest poznanie tego, z jakim problemem czy sprawami ktoś się zgłasza. Każdy, kto przychodzi, ma czas dla siebie. Może powiedzieć o tym, co jest dla niego ważne i sformułować swoje oczekiwania. W zależności od spraw, z którymi dana osoba się zgłasza, ustalamy dalszy tok postępowania. Może to być udzielenie pomocy psychologicznej w sytuacjach trudnych, kryzysach małżeńskich, rodzinnych, w problemach zawodowych. Niekiedy potrzebne jest przeprowadzenie diagnostycznych badań psychologicznych. Z reguły wystarczy na to od jednej do kilku wizyt. W przypadku występowania problemów o charakterze nerwicowym bądź osobowościowym proponuję psychoterapię, która trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu i więcej spotkań. Sesje terapeutyczne nie powinny odbywać się rzadziej niż jeden raz w tygodniu i trwają ok. godziny. Psychoterapia jest leczeniem trudniejszym niż leczenie farmakologiczne. Wymaga większego zaangażowania ze strony pacjenta, mówienia o swoich przeżyciach, umiejętności zastanawiania się nad sobą, wytrwałości, otwartości. Jak z tego widać decyzja o podjęciu leczenia nie jest łatwa. Jeżeli nie ma przeciwwskazań do psychoterapii, takie zadanie warto podjąć. Jak obrazowo ujęła to jedna z osób leczących się, terapię nerwicy można porównać do leczenia zęba. Można brać tabletki przeciwbólowe i dolegliwości na jakiś czas miną, lecz ząb pozostaje chory. Można pójść do specjalisty i wyleczyć ząb, choć będzie to trudniejsze i bardziej bolesne. -Czy psychoterapia może zaszkodzić? -Może zaszkodzić, gdy jest prowadzona przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji bądź o niskich walorach etycznych. Wybór odpowiedniego miejsca leczenia czy osoby leczącej jest bardzo ważny. Należy korzystać z pomocy specjalistów przygotowanych do leczenia psychoterapią. Nie jest to jednak łatwe, gdy tak wiele osób oferuje swoje usługi w zakresie leczenia np. nerwic. Z pewnością wstępnym kryterium wyboru terapeuty może być jego wykształcenie psychoterapeutyczne. Warto podkreślić, że istnieje duże zapotrzebowanie na specjalistyczną pomoc psychologiczną. Ok.30% ludzi cierpi na różne psychogenne zaburzenia czynnościowe, głównie nerwice. Poza tym psycholodzy kliniczni zajmują się również innymi zaburzeniami min. chorobami psychicznymi, uzależnieniami, upośledzeniami umysłowymi,trudnościami emocjonalnymi. Na Śląsku, w co trudno uwierzyć, są miasta liczące nawet kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, które w placówkach służby zdrowia nie zatrudniają psychologów ani psychoterapeutów. Nie zależy to od braku funduszy czy braku zapotrzebowania, lecz od wrażliwości i wiedzy odpowiedzialnych za to osób oraz ich troski o mieszkańców. Istnieją nieliczne pozytywne wyjątki, np. niektóre małe gminy zatrudniają psychologa.
- Dziękuję.(WYWIAD PRZEPROWADZIŁA PANI MAŁGORZATA ARABAS)


Hipnoza jak pigułka (artykuł „Nowe Echo „ Jolanta Pierończyk)
-Żadnej dolegliwości hipnoza nie wyleczy –powiedzieli zgodnie tyscy psycholodzy kliniczni:Bogusława Penc i Gerard Warcok.-Hipnoza, jak pigułka, może złagodzić objawy, nawet wstrzymać je na pewien czas, ale nie wyleczy bez usunięcia przyczyny.
W psychoterapii trzeba więc głębiej zajrzeć w człowieka. Wymaga to czasu i pracy. Większej ze strony samego pacjenta niż psychologa. Dobry psychoterapeuta to bierny psychoterapeuta. Nadmierną aktywność wykazują ci niedoświadczeni. Praktyka i doświadczenie powodują nawet odchodzenie od hipnozy. Tak właśnie było z samym Freudem, który dość szybko zaniechał jej stosowania, -Hipnozę stosujemy na ogół na początku terapii-mówią wspomniani psycholodzy.-niewątpliwie ułatwi kontakt z pacjentem, zmniejsza napięcie. Jednak dobry psycholog jest w stanie osiągnąć to samo bez uciekania się do hipnozy. Dla kontaktu terapeutycznego nie jest to potrzebne. Indywidualne wyobrażenia o hipnozie i naturalna chęć doznania tego ciągle intrygującego stanu sprawiają, że często pacjenci przychodzą do gabinetu z nastawieniem na jego przeżycie. Najczęściej okazuje się, ze jest to zupełnie nie potrzebne. Dla psychologa hipnoza jest tylko jedną z technik. Ci zrzeszeni w Międzynarodowym Towarzystwie Hipnotycznym (a do nich należą Bogusława Penc i Gerard Warcok) są wręcz zobowiązani do jej odmitologizowania. Nie wolno im pogłębiać tajemniczości, która ją otacza. Przyznają jednak, że i dla nich samych nie była to technika taka sama jak inne dostępne w psychologii. Na samym początku nie obyło się bez emocji i obaw o rezultat. Dziś zgodni są co do tego, że bez gruntownego przygotowania psychoterapeutycznego nikt nie powinien zabierać się za hipnozę. -Człowiek wprowadzony w hipnozę uzewnętrznia bardzo różne przeżycia-opowiadają.-Nie można się ich przestraszyć, nie wolno pacjenta w takim stanie zostawić. Trzeba umieć być emocjonalnie z tą osobą. W przeciwnym razie można jej uczynić więcej złego niż dobrego. Niewłaściwa hipnoza dla psychiki jest wręcz niebezpieczna. Jolanta Pierończyk


Artykuł autorstwa Jolanty Pierończyk: „Po pierwsze miłość” (publikowany : Dziennik Zachodni 2002.02.19).

„... i że cię nie opuszczę aż do śmierci”
Najczęściej decyzję o rozwodzie podejmują czterdziestolatkowie Po ślubie dorabialiśmy się wszystkiego sami, od przysłowiowej łyżki. Nie było łatwo. Teraz młodzi dostają wiele od swoich rodziców i nie szanują tego. Dla nas liczyło się przede wszystkim małżeństwo i praca. Nasza recepta na udane życie to kompromis, zaufanie i tolerancja. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby się rozwieść. Jestem zadowolona ze swojego małżeństwa — uważa Irena Widera z Mikołowa, która wczoraj odebrała z mężem Medal za długoletnie pożycie małżeńskie. Podobnie myślą inni jubilaci: — Nasz ślub, choć skromny, pamiętam do dziś. Nie to się liczyło, gdzie się on odbędzie i ilu będzie gości, ale to, że od tego dnia nie będziemy już o sobie mówić „ja” i „ty”, ale „my” — powiedziała nam Helena Cichy. Przed laty rozwody nie były popularne. Rozwódka musiała liczyć się niejako z odsunięciem od towarzystwa. Rzadko która kobieta decydowała się więc na ten krok. Najczęściej robiła to w ostateczności. Dziś separacja, konkubinat czy rozwód nikogo już nie dziwią. Coraz częściej młodzi ludzie, z zaledwie kilkuletnim stażem małżeńskim, decydują się na rozstanie. Nie potrafią tak jak ich dziadkowie czy rodzice iść na kompromis, Często nie chcą pokonywać kryzysów. Wolą inwestować w siebie i za wszelką cenę być szczęśliwymi. Kiedy nie osiągają tego w małżeństwie, decydują się na rozstanie. Taki sposób wybierają nawet dziewiętnastolatkowie, którzy pobrali się zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Dane z Urzędu Statystycznego w Katowicach pokazują, że w 2001 roku w województwie śląskim na rozwód zdecydowały się trzy kobiety mające 19 lat albo nawet mniej. Jak pokazują statystyki najczęściej rozwodzą się jednak czterdziestokilkulatkowie, a tuż za nimi są ludzie w wieku 25 — 34 lata. — Do rozstania dochodzi najczęściej wówczas, gdy dwoje ludzi nie jest w stanie realizować wspólnych celów i się porozumieć. Być może wpływ na tę rosnącą liczbę rozwodów ma fakt, że młodzi ludzie przed zawarciem związku małżeńskiego niezbyt dobrze się znają albo działają w pośpiechu, pod wpływem chwilowego impulsu. Nie wydaje mi się, żeby dzisiejsze małżeństwo w swojej istocie różniło się od tego sprzed lat. Za to na pewno różnią się ludzie. Inne wartości wynoszą teraz z domów, często wolą samodzielnie się realizować, osiągać zamierzone cele niż iść na kompromis czy ugodę. Zresztą przed laty kobieta zajmująca się domem była najczęściej na utrzymaniu męża. W centrum jej zainteresowań był dom i rodzina. Dziś jest samodzielna, zarabia, potrafi łączyć domowe obowiązki z pracą. Tego samego oczekuje od swojego partnera. Gdy nie ma między nimi współpracy, rodzą się konflikty — powiedziała nam Bogusława Penc, psycholog z Tychów. KATARZYNA SKRZYPEK W całym województwie śląskim doszło w 2001 roku do 5020 rozwodów. Najczęściej rozstawali się kobiety i mężczyźni w wieku od 40 do 49 lat, najrzadziej osoby mające 60 lat i wiecej. W roku 2001 w województwie śląskim było: l 1712 rozwodów małżeństw bezdzietnych (1592 w miastach i 120 na wsiach) l 3308 rozwodów małżeństw mających dzieci (3010 w miastach i 298 na wsiach) w tym: — 2087 rozwodów małżeństw mających jedno dziecko — 965 rozwodów par mających dwoje dzieci — 198 rozwodów małżeństw mających trójkę potomstwa — 58 rozwodów par mających czworo dzieci (1914 w miastach i 173 na wsiach) (875 w miastach i 90 na wsiach) (172 w miastach i 26 na wsiach) (49 w miastach i 9 na wsiach) W 2001 roku w Tychach rozwiodło się 191 małżeństw.

To tylko nerwica?!

Robert cierpi na nerwicę lękową, leczy się półtora roku. Nim trafił do psychoterapeuty, jego świat kończył się na domu. Bał się wychodzić. Bał się o siebie. Bał się, że dostanie zawału, że nikt nie udzieli mu w porę pomocy. Obawy potwierdzało wyraźne uczucie słabości. Badania wprawdzie niczego nie wykazywały, wyniki były wręcz idealne, ale pacjent czuł się źle, robiło mu się słabo. Wreszcie dopuścił do siebie myśl, że z jego dolegliwości nie wyleczą go rutynowe wizyty u lekarzy, że źródło choroby tkwi gdzie indziej.
Bogusława Penc: U podłoża każdej nerwicy jest lęk pochodzący z wewnętrznego konfliktu psychicznego, zadawnionego. Ów lęk przekłada się na objawy emocjonalne cielesne, czyli wyraźnie odczuwane dolegliwości żołądka, serca praktycznie każdego innego narządu wewnętrznego. Nie leczone mogą prowadzić do poważnych zaburzeń w funkcjonowaniu człowieka.
Gerard Warcok: Wobec lęku zrodzonego z konfliktu psychicznego człowiek jest bezsilny. Szkodliwe jest w takich sytuacjach odwoływanie się do siły woli, namawianie do wzięcia się w garść, itp. To ziała przygnębiająco, bo ci ludzie naprawdę się starają, ale lęk za każdym razem wygrywa. Nie ma innej rady, jak poznanie jego przyczyny, uświadomienie wewnętrznych konfliktów wypartych ze świadomości.
B.P.: lęk jest wyrazem tłumionych przez lata uczuć, często agresywnych, ale nie tylko. To także wyraz sprzecznych potrzeb, nieakceptowanych przez nasze ego.
G.W.: Takimi niewygodnymi, nieakceptowanymi przez nas samych uczuciami są np. uczucia złości czy niechęci do bliskich, których się mimo wszystko kocha. Wtedy wypieramy je, tłumimy zagłuszamy i wydaje mam się nam, że ich nie ma. A tymczasem one są i żyją własnym życiem, mają swoją dynamikę i stają się tym niebezpieczniejsze, że są nie poznane, nieuświadomione, wypuszczone spod kontroli.
B.P.: Kiedy zaczynają dawać o sobie znać w postaci, której zupełnie nie kojarzymy z nimi, próbujemy szukać pomocy u lekarza. Po serii badań okazuje się jednak, że nic nam nie dolega. I wtedy słyszymy:” To tylko nerwica”, co jest pomniejszaniem i lekceważeniem niemałego dla pacjenta problemu. Na domiar złego słyszymy, że na to nie ma lekarstwa i z tym trzeba żyć, co jest nieprawdą. Nerwica to poważna choroba, wymaga żmudnej i specjalistycznej psychoterapii, ale jest do wyleczenia.
G.W.: Trzeba tylko uświadomić sobie przyczyny a te ujawnią się w toku psychoterapii.Błędem jest zwalczanie objawów bez ich zrozumienia. Każdy z nich jest komunikatem, coś znaczy, o czymś mówi. Trzeba należycie odczytać jego treść Niewłaściwie leczona nerwica prowadzi do poważnych uszkodzeń, a nawet do inwalidztwa. Odpowiednia psychoterapia leczy każdą nerwicę.
Robert nie zakończył jeszcze swoich wizyt w gabinecie psychoterapeutycznym. Czuje się znaczni lepiej, bardzo się jego życie w tym czasie zmieniło. Ale ciągle pragnie zgłębić przyczyny swoich dolegliwości, żeby się całkowicie od nich uwolnić.

Jolanta Pierończyk

Poszukiwanie straconego sensu życia
Nigdy człowiekowi nie było tak źle samemu ze sobą jak teraz. Problemy osobowościowe prawie nie istniały, a i nerwice miały inny charakter- wynikały z tłumienia naturalnych potrzeb, uchodzących wówczas za temat tabu i przyznawanie się do ich odczuwania mogło się potkać tylko z potępieniem. Dziś, w dużej mierze, nerwice zabarwione są problemami tożsamościowymi. Człowiek zaczyna tracić sens życia, gubi się w tempie zmian, ma kłopoty z adaptacją do nowych sytuacji. Jest w tym zapewne wina czasów,w jakich żyjemy: rozchwianie podstawowych filarów życia, niepewność, poczucie zagrożenia, ale i nieprzyzwyczajenie do decydowania o własnym losie.
-Niby więc wolno, zelżały nakazy, uelastyczniły się granice ludzkich możliwości, ale wiele osób straciło tym samym drogowskazy, bez których poruszać się nie potrafią- powiedziała Bogusława Penc z Gabinetu Psychologicznego w Tychach.
Ludzie boją się wziąć ster losu we własne ręce. Boją się ryzyka. Zazdroszczą tym, się wiedzie, a rzucić wyzwania losowi nie mają odwagi. Zaczyna przeważać przeświadczenie, że własnymi siłami niczego się nie osiągnie. Sukcesów, wysokiego standardu oczekują od szczęśliwego trafu w Totka czy innej grze. Nieudane próby potęgują uczucie bezsilności, beznadziejności...
-Było łatwiej- Przyznaje Bogusława Penc.-Dawne wzorce, nawet te najmniej życiowe, miały podstawową zaletę: stałość, niezmienność, niepodważalność. Wiadomo było co do kogo należy. Wyraźny podział ról na żeńskie i męskie wprowadzał w życie pewien porządek. Każdy grał w życiu rolę, do której od początku go przygotowywano. Nie było niespodzianek. Dzisiejszy chaos jest wynikiem zatarcia granic pomiędzy powinnościami kobiet i mężczyzn. I stąd już krok do problemów tożsamościowych.
Samotne matki borykają się z życiem i wychowywaniem dzieci.
Próbują robić wszystko, w rezultacie udaje się niewiele. Pochłonięte zarabianiem na życie, zaniedbują wychowanie. Rodzą się problemy. Zarówno dla nich samych jak i dla ich dzieci.
Jedni i drudzy są potencjalnym materiałem na pacjenta gabinetu psychologicznego.
- "... Miałem taki przypadek- wspomina Gerard Warcok ze wspomnianego Gabinetu Psychologicznego.-Chłopak był wychowywany tylko przez matkę. Wyrastał w poczuciu obawy o nią, a później odpowiedzialności. W pamięci dorosłego już mężczyzny pozostał ciężar tej odpowiedzialności. Odpowiedzialności, która przerastała jego nastoletnie niegdyś możliwości. W życiu dorosłym podświadomie dążył do uniknięcia obarczania się podobnym ciężarem."
-"...Może być też inaczej- uzupełnia B.Penc.- Chłopak porzucony przez ojca zaczyna przejawiać zainteresowanie własną płcią. Nie są to jednak typowe potrzeby homoseksualne, raczej chęć odwetu za odrzucenie przez ojca. Coś w rodzaju: „nie chciałeś mnie ty, to znajdę innych mężczyzn, którzy mnie zaakceptuj".
Każdy problem pogłębia się, kiedy dołączy doń samotność.
W Tychach samotność odczuwana jest bardziej niż gdziekolwiek indziej. Wynika z oderwania od korzeni i braku ostoi, jaką jest życiowa mądrość starszych rodu. Państwo M. Nie należą do pacjentów gabinetu psychologicznego, ale są jednymi z tych, którzy dom rodzinny zostawili dziesiątki kilometrów stąd. Rodzinne strony opuszczali bez żalu. Być razem wydawało się wtedy najważniejsze, a Śląsk wabił dodatkowo atrakcyjną pracą i szansą szybkiego dorobku. Minęły lata. Los nie do końca spełnił swoje obietnice, a oddalenie od rodziny zaczyna coraz bardziej ciążyć.
Wielu ludzi choć mieszka tu od lat nie identyfikuje się z Tychami, ze Śląskiem. Nie interesuje ich lokalna prasa, telewizja regionalna. Nie czują się związani z ziemią, na której żyją. Edyta Górniak w jednym z wywiadów przyznała że rozłąkę z bliskimi odczuwa bardzo dotkliwie. „tęsknię za długimi wieczornymi rozmowami, rosołem i łazankami przygotowywanymi przez mamę”- powiedziała. Samotność znosi w imię kariery oraz drogi, którą uznała za słuszną. Sukcesy utwierdzają ją w przekonaniu, że ma rację.
W każdym obcym środowisku można się odnaleźć, jeśli tylko wyznaczymy sobie cel istnienia w nim, twierdzą psychologowie. Odnalezienie swojego miejsca w labiryncie życia polega również na wyznaczeniu sobie hierarchii wartości. Rzecz w tym by wybrać to, co jest dla nas najważniejsze, co mniej, co najmniej. Można nawet ponumerować sobie cele i w niedalekiej odległości mieć zawsze tylko jeden – nie za wielki, jasno sprecyzowany. Prawdziwym skarbem jest natomiast grono dobrych, sprawdzonych przyjaciół, którzy stanowią oparcie nie gorsze niż rodzina.
Jolanta Pierończyk
„Nowe Echo” nr 31 1.08.1995 r.


Problem tkwi w nas
-Koniec starego roku, początek nowego- to okres dość trudny dla wielu osób. W tym czasie częściej niż w innych porach roku szukamy porady psychoterapeuty.

Gerard Warcok: Święta, które powinny być bardzo rodzinne, pogłębiać rodzinne więzi, nie zawsze takie są naprawdę. Presja wyidealizowanego obrazu w konfrontacji z rzeczywistością może wywoływać stany przygnębienia, niezadowolenia z siebie czy innych.
Bogusława Penc: Zima, krótkie dni, ciemność oczywiście same w sobie problemem nie są. Problem tkwi w nas. Przełom roku może rzeczywiście uruchamiać myślenie o nim. Jest to bowiem czas bilansowania sukcesów i porażek, osiągnięć nie zrealizowanych planów. Jeśli tych ostatnich jest więcej, to powodu do niezadowolenia nie ma.
G.W.: Kiedy za oknem zimno, ciemno, ponuro, problemy stają się dla pacjenta bardziej widoczne. To o na zewnątrz, łączy się z tym, co w środku i potęguje uczucie smutku, pustki, niezadowolenia.
B.P.: Niesprzyjająca aura jedynie uruchamia to, co w nas jest. Latem mniej zaglądamy w swoje wnętrze, zima zmusza nas do większego kontaktu z samym sobą. I wtedy problemy, dotąd poprzez większą aktywność spychane na margines, zostają przywołane.
Objawy, jakie nasi pacjenci w tym okresie nam sygnalizują, są podobne: depresyjne nastroje, wyciszenie, niechęć, niepokój, smutek. Sugestywnie działająca aura takie nastroje rzeczywiście może modelować. Przyczyny, tkwiące zwykle bardzo głęboko, są jednak mocno zróżnicowane.
G.W.: Przyczyny nie sezonowe.
-Jak sobie pomóc?
B.P.: Odradzamy poprawianie sobie nastroju lekami. Nie leczy to przyczyn, natomiast może prowadzić do uzależnienia. Najlepsza byłaby konsultacja z psychoterapeutą, co wiele osób niesłusznie kojarzy ze słabością czy wręcz upokorzeniem. Można oczywiście spróbować samemu przyjrzeć się sobie, skupiając się bardziej na zrozumieniu siebie i swoich zachowań niż na rozpamiętywaniu, przeżywaniu i rozczulaniu się nad sobą.
G.W.: Nie należy problemu odsuwać, bo kiedyś wróci, i to z większą siła
B.P.: Jeśli już ktoś nie zdecyduje się na opowiedzenie o nim psychoterapeucie, powinien przynajmniej próbować podzielić się swoimi odczuciami i nastrojami z przyjaciółmi. Czasem spojrzenie na problem z zewnątrz przynosi jakieś rozwiązanie.
- Czy fundowanie sobie specjalnych zajęć na zimę, by skrócić czas na rozmyślanie nad sobą, to usuwanie problem.
G.W.: Zdrowa aktywność jest jak najbardziej wskazana i zawsze zalecamy ją naszym pacjentom.
B.P.: Jest to dobry sposób na uniknięcie przykrych nastrojów. Warto jednak podjąć psychoterapię, gdy przykre nastroje powtarzają się dość często i trwają dłuższy czas. Jeśli w depresję wpędza nas każda zima, to znak, że może to być objaw sporego wewnętrznego konfliktu, który ujawnia się w okresie większej izolacji. Usypianie tego stanu jest w tym momencie nie najlepszym wyjściem.
Jolanta Pierończyk
„Nowe Echo” 16.01.2001 r.


Kontakt

Gabinet Psychologiczno – Psychoterapeutyczny
Psychoterapeutyczny Ośrodek Leczenia Nerwic
i Promocji Zdrowia Psychicznego


ul. Budowlanych 94
43-100 Tychy


Ośrodek czynny:
Poniedziałek – Piątek: 09.00– 20.00
Rejestracja osobista lub telefoniczna od godz. 13.00 do 16.00
(z wyjątkiem czwartków) tel. 32 327 78 77
oraz kom: 602 73 80 37, kom: 601 48 81 18
Pacjenci są przyjmowani po wcześniejszej rejestracji.